Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Jan Sobieski III -LI...
PODŚWIADOMOŚĆ
POKOJ ULUBIONEJ ME...
100 sekretów szczęścia
Dlaczego Bóg toleruj...
Najciekawsze Tematy
Czego słuchasz te... [207]
KRYPTOZOOLOGIA [169]
Wiara a logika [160]
Podróże w czasie [119]
Doktryna socjalna... [111]
Ostatnie Artykuły
moj swiat i moja rze...
Wcześniak uznany za ...
Spoza tego świata
Kolejne dziury pojaw...
Najwyższy i najniższ...
Ogłoszenia

Brak ogłoszeń.

Ankieta
Skąd do nas trafiłeś?

radio PRL24,

Diamentowy Pokój,

inny czat,

wyszukiwarka,

inna strona WWW,

znajomy polecił,

inne.

Musisz się zalogować, żeby móc głosować w tej Ankiecie.
Zaprzyjaźnione radio PRL24
Nakarm glodne dziecko - wejdz na 

strone www.Pajacyk.pl
Zobacz Temat
DMNT.pl - Diamentowy Pokój | Przystanek POLSKA | Sztuka Polska
Strona 2 z 2 < 1 2
Autor RE: Znani i mniej znani malarze polscy
~marii
Użytkownik

Dodane dnia 07. lipiec 2007 10:06:32
Zbigniew Beksiński
Zdzisław Beksiński urodził się 24 lutego 1929 r. w Sanoku.

W latach 1947-1952 studiował na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej.
Przez kilka lat, przymuszony nakazem pracy pracował w zawodzie w kilku miastach Polski. Zainteresował się wówczas fotografią artystyczną, rozpoczął również pierwsze próby rysunkowe i malarskie.


W 1955 r. powrócił do rodzinnego domu w Sanoku.
Oprócz fotografii tworzył malarstwo, rzeźbę, rysunki.
W 1958 roku wystawiał w Warszawie, Gliwicach i Poznaniu.
W 1964 r. pierwszą dużą wystawę indywidualną w Starej Pomarańczarni w Warszawie zorganizował Janusz Bogucki.

W latach 60-tych odchodzi od abstrakcji tworząc głównie malarstwo i rysunek.
Po latach ten okres (od końca lat 60-tych po początek lat 80-tych) nazwie ,,okresem fantastycznym".

W 1977 r. opuszcza Sanok i przenosi sie na stałe do Warszawy.
Nawiązuje kontakt z paryskim marchandem Piotrem Dmochowskim.
Wystawia we Francji Niemczech i niemal wszystkich ważnych ośrodkach w Polsce.

W 1999 r. Muzeum Historyczne przygotowało na zamku w Sanoku największą retrospektywną wystawę artysty. Muzeum Historyczne w Sanoku posiada również najbogatszą kolekcję dzieł artysty.

Najpierw była fotografia. Zaczął się nią poważnie zajmować od ukończenia studiów. Szybko zdobył uznanie i rozgłos wśród profesjonalistów. Został członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików, miał też wiele wystaw. Traktował Beksiński materię fotograficzną odmiennie niż większość artystów. Mniej interesował go sam fotografowany przedmiot, a bardziej okoliczności "psychiczne" towarzyszące i przedmiotowi, i temu, który go fotografował. Wiele z tych dzieł to abstrakcje wyprowadzone z materii rzeczywistego świata. Nawet
w "naturalistycznych" kompozycjach konkretne przedmioty traktował Beksiński bardziej jako pretekst niż obiekt sam w sobie. Beksiński zestawiał na przykład - na zasadzie kontrastu - faktury ciał (np. twarz dziecka i staruszki); od materii w stanie czystym, naturalnym - wolał stan, w którym ulegała ona zniszczeniu (dziecięce lalki połamane bądź pogruchotane).
Z tej wczesnej twórczości, do której Beksiński nigdy już nie wrócił, nasuwa się wniosek istotny dla osobowości artysty: jego specyficzny stosunek do rzeczywistości. Otóż nigdy nie był jej Beksiński tak blisko, jak wówczas. Fotografia to wszak wizerunek realnego świata. Tymczasem właśnie ów świat był Beksińskiemu całkowicie obcy. Liczył się jedynie świat przetworzony - i to bardzo mocno - przez osobowość artysty. Owo "zniekształcenie" grało tu główną rolę, ów moment pośrednictwa, gdy człowiek, artysta, mógł ingerować w realność czasu i przestrzeni. Fotografia musiała pociągać Beksińskiego swoją sztucznością, "chemicznością", jakby nienaturalnością w stosunku do tradycyjnych sposobów przedstawiania w sztuce. Ujemną jej stroną była właśnie konieczność odwoływania się do rzeczywistości obiektywnej, naturalnej. A naturalności, realności jako takiej Beksiński po prostu nie znosił. Ta właśnie cecha zadecydowała w dużej mierze o charakterze jego sztuki. Równolegle z fotografią Beksiński rysuje. Są to przeważnie wykonane pastelami kompozycje ekspresjonistyczne, z elementami postaci ludzkich, zdeformowanych i przetworzonych artystycznie nieraz tak daleko, że sprawiają wrażenie struktur na poły abstrakcyjnych. Tym bardziej, gdy pojawiają się elementy mechaniczne wkomponowane w głowy czy postacie. Bogactwo użytych środków plastycznych - Beksiński próbuje także tempery - ujawnia wielostronne możliwości kształtowania materii przez tego "amatora" debiutującego przecież na nowym dla siebie terenie. Beksiński, praktycznie odizolowany w swoim Sanoku od życia środowiska artystycznego, nie pozostał przecież głuchym i ślepym maniakiem skupionym wyłącznie na doskonaleniu rzemiosła. Była połowa lat pięćdziesiątych, okres odwilży politycznej. Sztuka, zdominowana dotąd przez doktrynę socrealistyczną, zaczyna wyzwalać się z pancerza nakazów i zakazów. Nowiny ze świata artystycznego szybko opanowują podatne środowisko polskie. Młodzi malarze, w tym nazwiska tak dziś wybitnie, jak Andrzej Wróblewski czy mieszkający od wielu lat w Paryżu Jan Lebenstein, proponują malarstwo ekspresyjne, o bogatej kolorystyce i fakturze, niekiedy wyraźnie odwołujące się do tendencji abstrakcjonistycznych. Beksiński, który tych dzieł nie widział, ale jak wszyscy dotknięty był wspomnianym "duchem czasu", stał się na jakiś czas zdecydowanym rzecznikiem tych przemian.

Postaci przedstawiane przez Beksińskiego znajdują się mianowicie w stanie rozkładu cielesnego: tkanka odchodzi od kości, te prześwitują spod zetlałej skóry, skóra z kolei sprawia wrażenie łuszczącej się i odpadającej. Ale to nie wszystko. Beksiński, jakby mało mu było efektu, skórę tę miejscami upodabnia do pajęczyny, która oddziela się już od swojej nosicielki, żyjąc odrębnym życiem przedmiotu dodanego. Podobnie żyły i naczynia krwionośne, czasem obnażone, czasem tylko wyraziście rysujące się pod skórą: upodabniają się do sznurków wiążących niekiedy postaci ze sobą w sposób dosłowny. W latach 1965- 66 zgłębia Beksiński technikę olejną. Długo opanowuje tę metodę malowania, chcąc i tu osiągnąć , jak we wszystkim, czym się zajmuje, maksymalną biegłość. Dopiero po pięciu latach, w 1970, decyduje się na pokazanie swoich prac olejnych w Galerii Współczesnej w Warszawie. Wystawa ta i następna, na przełomie lat 1972 i 1973, robi ogromne wrażenie na publiczności, teraz dopiero poznającej "pełnego" Beksińskiego. Również środowisko artystyczne przyjmuje malarza sanockiego jako "prawdziwego artystę", choć nadal jego sztuka wzbudza kontrowersje, dzieli ludzi na bezkrytycznych zwolenników i pełnych niechęci przeciwników. Nie pozostawia jednak nikogo obojętnym - i to już jest zwycięstwo. W 1978 odbywa się w Krakowie, w Teatrze STU, przedostatnia wielka wystawa obrazów Zdzisława Beksińskiego. Ostatnia tego typu - ze zbiorów własnych - odbyła się w 1981 r. w warszawskiej Galerii A. i B. Wahl. Od tego czasu artysta zrywa z publiczną prezentacją swoich prac, nie widząc większego sensu w takiej formie rozpowszechniania własnej sztuki. Kto się Beksińskim interesuje naprawdę, zawsze znajdzie sposób na obejrzenie obrazów, choćby w Muzeum w Sanoku, gdzie jest ich zgromadzona duża i reprezentatywna liczba, stale przez artystę uzupełniana. Od roku 1974 Beksiński maluje wyłącznie obrazy. Zazwyczaj techniką olejną, choć od jakiegoś czasu odkrył też korzyści posługiwania się akrylem.

Dla postronnego i przypadkowego obserwatora nie będą się zapewne różnić wiele od siebie. Ktoś, kto zechciałby jednak wnikliwiej przyjrzeć się drodze twórczej malarza, odkryje wyraziste ślady np. doskonalenia techniki, sprawniejszego formowania świata przedstawionego. Ale ten wniosek będzie zawsze do obrony: Beksiński maluje wciąż prawie to samo i prawie tak samo. Są to mianowicie, naprzemiennie powracające w różnych odstępach czasu, niemalże stałe motywy: głów bądź postaci obleczonych łuszczącą się skórą-pajęczyną, twarzy z profilu w hełmach kutych w najprzeróżniejsze wzory, biblijnych Ukrzyżowań, płonących domów- katedr, obiektów lecących w powietrzu, trupiopodobnych stworów pełzających po ziemi, hieratycznie usadowionych postaci "królów" udrapowanych w fantastyczne szaty, pejzaży morskich bądź łąkowych z motywami pojedynczych drzew, nagrobków lub postaci usadowionych na krześle. Są to oczywiście dziesiątki motywów innych, powtarzających się rzadziej bądź pojawiających się tylko raz, jako dopełnienie bardziej częstotliwych. Jest jednak niewątpliwie tak, i potwierdzi to każdy znający choćby kilka obrazów, że pędzel Beksińskiego krąży niemalże po stałych orbitach.

Na pierwszy rzut oka wygląda tak, jakby twórczość Beksińskiego była dziełem trzech co najmniej artystów; są tu reliefy o wyszukanej materii i postrzępionych profilach; delikatne rysunki prowadzone cienką, pajęczą kreską - oraz heliografie, obrazy i rzeźby, w niektórych powtarza się motyw głowy ludzkiej, sprowadzonej do najprostszych kształtów, kojarzącej się nieodparcie z czaszką. Można by wymienić także uderzająco różne jeszcze figury spiczaste, spawane z płyt żelaznych, można by wymienić eksperymenty fotograficzne. Zastanawiające zjawisko, jeśli wspomnimy innych współczesnych malarzy i rzeźbiarzy, gotowych często dla jednolitości dzieła i konsekwencji drogi twórczej powtarzać całymi latami repliki tej samej pracy. Artysta tan ma rzadką odwagę angażowania się w coraz to nowe sprawy, odwagę kategorycznego zrywania z jakimś ciągiem poszukiwań formalnych. Nigdy nie zadowala go naszkicowanie propozycji, zasygnalizowanie pomysłu: za każdym razem angażuje się w sposób poważny, powiedzmy nawet - solidny. Przystępuje do pracochłonnych realizacji w materiale, wykonuje rzecz starannie, cierpliwie przechodząc przez kolejne fazy narzuconych samemu sobie procederów...

Zamordowany w 2005 roku w Warszawie.
marii dodał/a następującą grafikę:

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Znani i mniej znani malarze polscy
~andzia
Użytkownik

Dodane dnia 07. lipiec 2007 12:58:10
JAN CYBIS

Malarz i rysownik, pedagog i publicysta, czołowy reprezentant nurtu kolorystycznego w malarstwie lat 30-ych i sztuce powojennej. Urodzony w 1897, zmarł w 1972.

Rozpoczęte po I wojnie światowej studia prawnicze porzucił w 1919 dla nauki we wrocławskiej Akademii Sztuki i Przemysłu Artystycznego; jego artystyczną edukacją kierował do 1921 r. Otto Mueller, dawny członek ekspresjonistycznej grupy DIE BRUECKE.

Swe malarskie umiejętności Cybis doskonalił w latach 1921-24 w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowniach Józefa Mehoffera, Ignacego Pieńkowskiego i Józefa Pankiewicza. W 1923 wszedł w krąg wywodzących się spośród uczniów Pankiewicza założycieli KOMITETU PARYSKIEGO, by wraz z Sewerynem Boraczokiem, Józefem Czapskim, Józefem Jaremą, Arturem Nachtem, Tadeuszem Potworowskim, Hanną Rudzką, Zygmuntem Waliszewskim, Janiną Przecławską-Strzałecką, Januszem Strzałeckim i Marianem Szczyrbułą wyjechać w następnym roku do Paryża i wstąpić do prowadzonej tam przez Pankiewicza filii macierzystej uczelni. Uczestniczył w pierwszej wystawie kapistów w Galerie Zak (1930) w Paryżu oraz w prezentacji ich malarstwa w Galerie Moos w Genewie (1931).

W 1931 r. powrócił do kraju inicjując ekspansję kolorystycznego nurtu w polskim malarstwie międzywojennym. Był twórcą kapistowskiej estetyki, którą propagował ma łamach "Głosu Plastyków": "Dzieło sztuki istnieje samo w sobie. Malując z natury chcemy stworzyć płótno, które by odpowiadało naszemu przeżyciu malarskiemu wobec tej natury, więc nie żeby było dokumentem podobieństwa, ale żeby dało grę stosunków i działań plastycznych, na których koncepcję nas ta natura naprowadza. Wszystkie stosunki w naturze muszą być transponowane na warunki płótna (płaszczyzna) i nabrać tam samoistnego znaczenia. Kolor na płótnie powstaje dopiero przez kontrast z innymi kolorami. Kolor jest koncypowany z założonej gry, a tylko naśladujący kolor z natury - nie działa malarsko. ... Płótno nie musi być wykonane, ale powinno być rozstrzygnięte po malarsku". (R. II, 1931, nr 12)

Pierwsza indywidualna wystawa Cybisa odbyła się w 1932 w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych w Krakowie. Artysta prezentował także swe prace na Salonach warszawskiego Instytutu Propagandy Sztuki i krakowskiego Związku Polskich Artystów Plastyków. Reprezentował polską sztukę na Biennale w Wenecji (1934) oraz na wystawie w Carnegie Institute w Pittsburgu (1938). W 1937 objął funkcję redaktora naczelnego "Głosu Plastyków", czasopisma pełniącego funkcję trybuny kapistów i kolorystów. W 1948 został mianowany profesorem warszawskiej ASP. W okresie socrealizmu został ze względów ideologicznych odsunięty od pracy pedagogicznej; piastował wówczas stanowisko kustosza w Muzeum Narodowym w Warszawie. W latach 1955-57 wykładał w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Sopocie, by w 1957 powrócić do macierzystej uczelni w Warszawie. Swe prace eksponował m.in. w ramach monograficznych wystaw w warszawskiej Zachęcie (1956) i Muzeum Narodowym (1965). Brał udział w licznych prezentacjach polskiej sztuki za granicą, m.in. w Wenecji (Biennale 1948), S?o Paulo (V Międzynarodowe Biennale Sztuki 1959), Aleksandrii (Muzeum Sztuk Pięknych, 1959), Brukseli (Pałac Sztuk Pięknych, 1959), Sztokholmie (Królewska Akademia Sztuki, 1959), Paryżu (Mus?e National d'Art Moderne, 1961), Oslo (Galeria Narodowa, 1961), Essen (Folkwang Museum, 1962), Nancy (Mus?e des Beaux-Arts, 1967), Edynburgu (Szkocka Narodowa Galeria Sztuki Współczesnej, 1969), Chicago (1969), Waszyngtonie (1969) i Nowym Jorku (1969). Wyczerpująca retrospektywna wystawa twórczości Cybisa odbyła się w Galerii Sztuki Współczesnej Zachęta na przełomie 1997 i 1998. Swoje rozważania na temat sztuki i kultury, malarskiego widzenia i warsztatu zawarł Cybis w dziennikach z lat 1954-1966 opublikowanych w tomie "Notatki malarskie" (Warszawa 1980). Wniósł także istotny wkład w rozwój polskiej historii sztuki tłumaczeniem dzieła E. Fromentina "Mistrzowie dawni". W 1955 r. otrzymał Nagrodę Państwową I stopnia za całokształt twórczości malarskiej i Medal X-lecia Polski Ludowej. W 1973 r. ustanowiono doroczną nagrodę jego imienia w zakresie malarstwa, która pozostaje jednym z najbardziej prestiżowych wyróżnień artystycznych.

W okresie studiów w krakowskiej akademii przejawiły się w malarstwie Cybisa zainteresowania doświadczeniami kubizmu; pod wpływem formistycznych eksperymentów upraszczał i geometryzował addytywnie zestawiane kształty, ograniczał gamę barw, sięgał po wzory do góralskiego folkloru (KOMPOZYCJA, 1923; MADONNA, 1923). Dojrzała sztuka Cybisa wywodzi się jednak z francuskiego postimpresjonizmu; zasadniczy wpływ na kształtowanie się jego postawy artystycznej wywarły estetyczne koncepcje Cezanne'a i Bonnarda (LA CIOTAT, 1925; PEJZAŻ Z COLLIOURE, 1926). Po powrocie do Polski Cybis całkowicie wyeliminował z palety tony ciemne (MARTWA NATURA Z GOŁĄBKIEM, 1931). Dążył do stworzenia malarstwa o uniwersalnych walorach estetycznych i wysokim poziomie warsztatowym; wyznacznikiem "dobrego malarstwa" było wykreowanie kompozycji akcentującej powierzchnię płótna, doskonałe zestrojenie jakości kolorystycznych i uwydatnienie nasyconej światłem materii malarskiej. Estetyka kapistowska zakładała autonomię obrazu polegającą na odejściu od iluzjonistycznego naśladownictwa natury; relacje między przedmiotami dostarczały jedynie pretekstu do rozwijania barwnych harmonii, smakowania koloru i analizowania efektów fakturowych (KWIATY I MOTYLE, 1939). Płynną, pulsującą materię barw świetlistych i opalizujących, to znów dźwięcznych i soczystych organizowało w obrazach Cybisa stosowanie kontrastu tonów ciepłych i zimnych. Bezwzględny prymat zdobyła w jego twórczości kameralna tematyka - martwa natura, pejzaż i akt (MARTWA NATURA Z BUTELKĄ W PLECIONCE, 1948; AKT, 1947; PORANEK W STARYM SĄCZU, 1971-72). Po 1946 r. barwna polifoniczność ustąpiła miejsca zmatowiałej gamie kolorystycznej opartej na jednym, zasadniczym tonie, głównie chłodnej szarości (MODELKA I KWIATY, 1965-70) . Pojawiły się także kontrasty tonów jasnych i ciemnych, które rozwiną się później w grę zróżnicowanych walorów. Twórca wprowadził gruboziarnistą fakturę, w której roztapiały się zarysy wyobrażonych przedmiotów. Pogłębiły się ekspresyjne jakości jego malarstwa. W okresie powojennym artysta uprawiał obok techniki olejnej akwarelę i rysunek.

Wybrane dzieła
Martwa natura czerwona 1935
Młyn w Suffczynie 1949
Bukiet i waza 1955
Gdańsk 1955
Ustka 1964
Kwiaty w kielichu 1936


Z miłości trzeba czerpać na bieżąco, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się skończy.
andzia dodał/a następującą grafikę:

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Znani i mniej znani malarze polscy
~andzia
Użytkownik

Dodane dnia 07. lipiec 2007 13:03:36
Alfred Wierusz-Kowalski.........
(Suwałki 1849 - Monachium 1915 )

Malarstwa uczył się 1868-71 w warszawskiej Klasie Rysunkowej u W. Gersona, następnie w akademiach drezdeńskiej i monachijskiej, na koniec w pracowni J. Brandta w Monachium. Malował przede wszystkim sceny rodzajowe z życia wsi polskiej, dworków szlacheckich, małych miasteczek, trafnie chwytając atmosferę ówczesnego życia prowincji. Często podejmował tematykę myśliwską, dużą popularność przyniosły mu liczne obrazy przedstawiające napady wilków na podróżnych w zimowej scenerii. Po podróży w 1903 do północnej Afryki malował sceny orientalne.


Z miłości trzeba czerpać na bieżąco, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się skończy.
andzia dodał/a następującą grafikę:

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Znani i mniej znani malarze polscy
~andzia
Użytkownik

Dodane dnia 07. lipiec 2007 13:08:48
Alfred Wierusz-Kowalski...

"Wilk w nocy", ok. 1900, olej na płótnie, 79 x 104 cm, własność prywatna
"Wio koniku!", olej na płótnie, 50 x 61 cm, własność prywatna
"Szczęśliwy powrót", olej na płótnie, 48,3 x 62,2 cm, własność prywatna

Na polowaniu", olej na desce, 28 x 22 cm, Muzeum Okręgowe, Suwałki
"Postój powstańca", olej na desce, 20 x 35 cm, Muzeum Okręgowe, Suwałki
"Sanna", olej na płótnie, 47 x 62,2 cm, własność prywatna


Sanna nocą", po 1890, olej na płótnie, 43 x 63 cm, własność prywatna
"Pastusza melodia", 92 x 153,7 cm
"Jesienna przejażdżka", olej na płótnie, 44,5 x 73,5 cm, własność prywatna

Odwilż", olej na desce, 33 x 38 cm, własność prywatna
"Krowy na pastwisku", ok. 1910, olej na płótnie, 42 x 53,5 cm, Muzeum Narodowe, Wrocław
"Napad wilków", ok. 1890, olej na płótnie, 74 x 120,5 cm, Muzeum Narodowe, Wrocław

Myśliwy", 50,5 x 65 cm, własność prywatna
"Sanna", olej na tekturze, 50 x 65 cm, własność prywatna
"W wieczornej mgle", olej na płótnie, 73,5 x 119,5 cm, własność prywatna

Sanna", olej na tekturze, 36,5 x 57,5 cm, własność prywatna
"Powrót do domu o zmierzchu", olej na płótnie, 73 x 119,5 cm, własność prywatna
"Powitanie", olej na płótnie, 45,5 x 59 cm, własność prywatna


Z miłości trzeba czerpać na bieżąco, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się skończy.
andzia dodał/a następującą grafikę:

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Znani i mniej znani malarze polscy
~andzia
Użytkownik

Dodane dnia 07. lipiec 2007 13:12:31
Alfred Wierusz-Kowalski

"Stacja pocztowa prowincjonalnego miasteczka", 1873-74, Muzeum Narodowe, Warszawa
"Patrol konny", 1876, akwarela, własność prywatna
"Wyjazd powozem", ok. 1890, olej na płótnie, 84 x 104 cm, Muzeum Podlaskie, Białystok

Napad wilków", olej na płótnie, 73 x 119 cm, własność prywatna
"Pogoń wilków", olej na płótnie, 36 x 49 cm, własność prywatna
"Polowanie", olej na płótnie, 102 x 77 cm, własność prywatna

Sanie o zmierzchu", olej na płótnie, 41 x 51 cm, własność prywatna
"Trójka w kurzu", olej na płótnie, 85,5 x 148 cm, własność prywatna
"Sanna", olej na desce, 28 x 48 cm, Muzeum Okręgowe, Suwałki

Czy nie są piękne....? smiley


Z miłości trzeba czerpać na bieżąco, bo nigdy nie wiadomo, kiedy się skończy.
andzia dodał/a następującą grafikę:

Wyślij Prywatną Wiadomość
Autor RE: Znani i mniej znani malarze polscy
^kleo
Administrator

Dodane dnia 07. lipiec 2007 13:22:04
andziu te obrazy są przepięknesmileysmiley


Senne marzenie ogarnia niebo ciemnego aksamitu w cekinowe wzory.Dotknij i poczuj aby dostrzec piekno...
Edytowane przez kleo dnia 07. lipiec 2007 13:22:57
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 2 z 2 < 1 2
Skocz do Forum:
 
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

@Eko-Oko
DATA: 23. maj 2009 10:00:39
smileyOdtworzono
23 maja 2009smiley

@Eko-Oko
DATA: 29. wrzesień 2008 23:42:55
smiley

@Eko-Oko
DATA: 19. listopad 2007 00:05:18
smileyteraz działa i na extremesmiley

@Eko-Oko
DATA: 19. listopad 2007 00:04:28
smileyteraz dzoała i na extremesmiley

@Eko-Oko
DATA: 12. listopad 2007 22:40:41
i działa

@Eko-Oko
DATA: 11. listopad 2007 00:24:42
Wydaje mi sie że to forum jest sprawne i działa z zapisami z 02 wrzesnia 2207

^kleo
DATA: 02. wrzesień 2007 20:51:49
Miłego wieczorku życzę[color=#0000FF][/color].

^wenusjanka
DATA: 02. wrzesień 2007 20:21:40
Cieplutko pozdrawiam was szatanioły i daje piosenke na rozgrzewke brrr zimno.

^wenusjanka
DATA: 02. wrzesień 2007 20:20:33
Lost do jasnej ciasnej zwolnij nie nadążąm czytac

~Basia
DATA: 31. sierpień 2007 22:45:57
Feli wiara czyni cuda,jestem z tobą[color=#00FFFF][/color]

~Adriana31
DATA: 31. sierpień 2007 18:18:00
Feli trzymaj się....bedzie dobrze.

~Adriana31
DATA: 31. sierpień 2007 18:16:35
Pozdarwiam wszystkich serdecznie i zycze miłego wieczorku:-)

^feli
DATA: 31. sierpień 2007 14:41:21
dziekuje kochani moi ...wiedziałam ze moge na was liczyć.....wpadłam po najpotrzebniejsze rzeczy i zpowrotem do szpitala,,,,,jak miło miec przyjaciół......ech.....dziekuje ci Boże....Oni są wpaniali .

^wenusjanka
DATA: 31. sierpień 2007 11:49:51
Życzę wytrwałości i silnej wiary a ona przenosi góry.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich.

^kleo
DATA: 31. sierpień 2007 07:33:13
[color=#0000FF]Witam wszystkich. Wspierajmy pozytywną,myślą, modlitwą i afirmacją felii i jej bliskich. Będzie dobrze Justynko.[/color]

~andzia
DATA: 30. sierpień 2007 16:01:16
witam wszystkich bardzo serdecznie....Feluniu kochanie pamietaj ,że jesteśmy z Tobą...Bedzie dobrze...zobaczysz

^kleo
DATA: 30. sierpień 2007 10:12:39
[color=#0000FF]Cudownego dnia życzę Kochani, ciekawej wymiany poglądów.[/color]

^feli
DATA: 30. sierpień 2007 03:52:44
to nie ejst najllepszy czas dla mnie i moich bliskich....potrzebujemy waszego wsparcia...potrzebujemy waszej miłosci i modlitwy....z góry dziekuje.....

^feli
DATA: 30. sierpień 2007 03:51:03
smileyjednak nie obyło sie bez pobódki.....korzystajac z okazji..chciałam podziekowac wszystkim za wsparcie....jestescie kochani i b mi pomagacie...dziekuje

^kleo
DATA: 29. sierpień 2007 07:33:19
[color=#0000FF]Sumienie nie powstrzymuje od grzechów,
przeszkadza tylko cieszyć się nimi.

[ Jean Cocteau ] Miłego dnia.[/color]


Strona tworzona od 13.03.2007 przez ekipę Przyjaciół Diamentowego Pokoju. Wszelkie prawa zastrzeżone.
841,601 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion v6.01.6 || EP IV by eXtreme Crew